czwartek, 30 maja 2013

O moich zwierzaczkach futerkowych...



                           Metka





                   Pokaz drażliwości ;)


                            Kiedy wejdzie pod firankę...


                           Tekiś

No i sobie przypomniałam o takim filmiku, który znalazłam na komputerze w przykładowych video. Nie robiony przeze mnie, ale taki piękny, że muszę go zamieścić :)

video

niedziela, 19 maja 2013

Do świętokrzyskiego...


Wypad do parku w świętokrzyskim
Park... Niby nic ciekawego, a jednak jest tam wiele ptaków.

Ponieważ listę zaobserwowanych gatunków w owym parku zamieściłam w poprzednim wpisie, dziś dodam zdjęcie, no i ewentualnie opiszę nieco obserwacje (w końcu wypada, prawda?).










 W parku było dość ciekawie. Nie wyszłam rozczarowana, więc dzień uważam za udany ;)

piątek, 17 maja 2013

Kwiczoły w 'Dżordan Parku" ;)


No wybrałam się wreszcie "na ptaki" do Parku Jordana. Od razu w wejściu zauważyłam ad. kwiczoła polującego w wysokiej trawie i podlotka na gałęzi. Potem było jeszcze sporo ptaków. Nawet nie zauważyłam jak minęło półtorej godz., ale o tym zaraz.

Na początku podam obserwacje z Parku Jordana:
kilka par lęgowych kwiczołów + podlotki
kosy (2 samce i 1 samica)
szpaki
pełzacz leśny 
gniazdo kwiczołów + młode
gołębie
gawrony.








                                  Kwiczoły

Jeden z młodych, do którego zbliżyłam się na odległość metra, przysiadł na gałęzi i domagał się jedzenia. Widziałam drżenie jego gardziołka, widziałam czepne łapki i ogromne, czarne oczy, które z lekką obawą patrzyła na świat.

Dnia 18.05 wybrałam się do świętokrzyskiego, do babci, ale i do parku. Babcia pokazała mi schowane gniazdo, które znalazła na chodniku, zobaczyłam też:
kwiczoły (juv. i ad.)
kosy (głównie samce)
gołębie
kawki
gawrony
pliszkę siwą
zaganiacze (?)
modraszkę
muchołówki szare
 

niedziela, 12 maja 2013

Piękno - dar całkowicie bezinteresowny


Czy istnieje coś takiego jak "piękno - dar całkowicie beziteresowny"? A jeśli tak, czemu tak mało osób je dostrzega, chociaż czasami wystarczy obejrzeć się przez ramię, lub przyklęknąć na ziemi, aby je zauważyć?

Nie wiem, czy kiedykolwiek zanim przeczytałam książkę "Pielgrzym nad Tinker Creek", zadałam sobie to pytanie. Ale kiedy to w końcu zrobiłam, w tym samym momencie dostrzegłam odpowiedź jasną niczym ogień gorejący w ciemności. Ta odpowiedź była mi znana już wcześniej, zanim zadałam potrzebne pytanie. Wyczuwałam ją instynktownie, jak młode kocię wyczuwa mleko matki...

Nieledwie tydzień temu, podczas lekcji religii zauważyłam to piękno, które jest nie tylko darem bezinteresownym, ale bardzo ulotnym niczym nici babiego lata. Ale nawet jeśli się zerwie wichura, te "nici babiego lata" nie rozerwą się, bo choć piękno jest ulotne, jest też trwałe...
Wracając do lekcji religii... wyczułam wtedy teraźniejszość, o której pisze Annie Dillard w swej książce "Pielgrzym nad Tinker Creek". To bylo uczucie niezwykłe, słyszałam, że siostra mówi o czymś, ale nie słyszałam słów, które przepływały koło mnie, jak górski potok opływa głaz. Zobaczyłam wtedy nasiona "dmuchawca" unoszone delikatnym powiewem, nieważkie i lekkie, iskrzące się w słońcu barwami tęczy... I one były ulotne.
A kiedy "przeleciały" do cienia znów stały się szarobure, choć nadal jasne...

Padał dziś deszcz. Kiedy skończył wyszłam na dwór, aby napawać się chłodem powietrza i zapachem wilgotnej ściółki i spadłych liści. Nie rozczarowałam się, a ponadto ujrzałam delikatne pajęcze sieci, na których zatrzymały się krople rosy, przejrzyste niczym diamenty, a krągłe niczym perły... Oto piękno.

                                          Pajęcze nici...

                                          A na koniczynach krople rosy się perliły...


                                    
                                  
                                        
                                          
 

sobota, 11 maja 2013

Na łąkach, w lesie i na polu


Ptaki są wszędzie, jak i wszelkie inne zwierzęta. Wystarczy poszukać, aby je znaleźć... 

Niedawno przejeżdżając pobliskimi łąkami dostrzegłam ad. bociana polującego ze stoickim spokojem wśród wysokich traw. Kroczył z wdziękiem na swych wysokich, czerwonych nogach i zdawał się nas nie zauważać. Jechał równolegle do niego i robiłam zdjęcia, a on kontynuował swój popołudniowy spacerek. Po kilkunastu minutach sesji fotograficznej cicho odjechaliśmy, a on niezmiennie szedł na wschód...

                                             Bociek

Większość ptaków już wróciło z południa. Oto lista takich ptaków, zaobserwowanych przeze mnie:
1.Szpaki

2.Śpiewaki

3.Dymówki
4.Jerzyki
5.Bociany białe 
6.Kapturki
7.Kopciuszki
8.Piecuszki
9.Pierwiosnki
10.Świstunki (leśne)
11.Cierniówki
12.Piegże.


Smutna rzecz, nie widziałam jak dotąd czajek... Ale w końcu nie wybrałam się jeszcze w miejsce, gdzie prowadziły lęgi w zeszłym roku, więc co tu się dziwić?

Pozdrawiam was,
Inga





 

niedziela, 5 maja 2013

Wizyta w...

Ojcowskim Parku Narodowym

Nieledwie dwa dni temu byłam w Ojcowskim PN. Delektowałam się wilgotnym powietrzem, zapachem świeżej leśnej ściółki, widokiem wyniosłych drzew, a w runie leśnym żółtych pierwiosnków, fiołków, zawilców i innych kwiatów. Nie zaobserwowałam zbyt wielu ptaków, jedynie te, które co chwila znikały z oczu. Sfotografowałam za to owady, krajobrazy i rośliny. Deserem zaś był ad. samiec muchołówki białoszyjej. 


                                           Krajobrazy

                                     
                                        
              

O historii kowalików...

Do kowalików zawsze podchodziłam z dużym sentymentem. Dlatego dużo radości przyniosła mi obserwacja kowalików, zajmujących budkę lęgową na końcu naszej działki. Miejsce było zaciszne, spokojne, tuż koło lasu. Jakżeby się mogło nie spodobać kowalikom?
Pierwszy raz zobaczyłam samicę siedzącą koło budki w lutym. Zapewne już wtedy przezorna parka zajęła ją i strzegła przed niepowołanymi gośćmi, którzy na tak przytulny domek patrzyli z zazdrością.

W marcu, zobaczyłam samicę pracującą przy budce. Latała pod pobliska wierzbę, gdzie zbierała błoto, mieszała je w dziobie z śliną i tą substancją oblepiała brzeg otworu budki. Praca trwała kilka dni, a już wejście było zalepione z niewielką tylko dziurą. Jednak samiczka kowalika jeszcze długo dopracowywała każdy element, tak, żeby było idealnie. Samiec zaś w tym czasie siedział w pobliżu i płoszył w razie czego nieostrożne sikory, które ważyły się przysiąść niedaleko budki.
Kolejnym etapem przygotowania budki do lęgów było wymoszczenie jej w środku. Samica kowalika latała do lasu, skąd przylatywała ze zdartą z sosen korą i wkładała ją do budki.

13 kwietnia byłam świadkiem kopulacji naszej uroczej parki. Zobaczyłam, że jeden z kowalików poleciał do lasu, na pewien dąb, a po chwili dołączył do niego partner. 
Nie zobaczyłam zbyt wiele; jedynie ruszające się szybko ogony i fragmenty skrzydeł. Na szczęście kowaliki były o tyle łaskawe, że przeleciały na drzewo z budką, gdzie powtórzyły miłosny rytuał. Samica jeszcze długo namawiała samca do kopulowania, poruszając szybko ogonem i grzbietem, ale samiec ją zignorował.
Kowaliki przy budce; samiec i samica

                                
Samiczka
                                   

Parka - chwilę po kopulacji...